poniedziałek, 12 października 2009
1 urodziny Rusi
nasza kicia obchodzi dziś pierwsze urodziny. W kocią dorosłość weszła jak zwykle z rozdartą miauczącą paszczą :)
sobota, 5 września 2009
wystawa w Wałbrzychu...
... niestety bez nas. Dziś rano wciąż mieliśmy nadzieję że kocie oczy wydobrzeją. I o ile u Rusi jest lepiej o tyle u Sikacza gorzej. Tak więc zostaliśmy w domu i kolejną naszą wystawą będzie chyba dopiero ta w Łodzi, w październiku.
sobota, 29 sierpnia 2009
przygotowania do wystawy
dawno nas tu nie było. Ale nadmiar spraw ludzkich przysłonił trochę świat zwierzęcy, a tymczasem za tydzień o tej porze będziemy po wystawie w Wałbrzychu. Rusieńka nadal ma problemy z okiem, które ok 2-3 tygodnie temu miał i Sikacz ale udało nam się je wyleczyć. Oby i Rusia zdążyła wykurować oczko do soboty bo inaczej nie pojedzie. A to jej pierwszy start jako oficjalnie dorosłej kotki. Miło by było gdyby ładnie zadebiutowała. Natomiast Sikacz wciąż w kociętach, ale w starszych - "młodzieży". Mamy nadzieję że znów oczaruje jakąś sędzinę jak poprzednio :)
niedziela, 26 lipca 2009
kocurek kotka i kastracik
tak chyba od piątku powinien się blog nazywać - ale przecież nie będziemy pogrążać Sikacza ;)
Koty są na nowych dietach, to znaczy Sikacz na karmie dla kastratów a Mi na wzmacniającej odporność. Tylko Rusia bez zmian - podjada karmę wymieszaną z lekami dla Mi.
A my malujemy. Przedpokój już jest zielony, salon słonecznie żółty, ucho Sikacza jest zielone... :)
Koty są na nowych dietach, to znaczy Sikacz na karmie dla kastratów a Mi na wzmacniającej odporność. Tylko Rusia bez zmian - podjada karmę wymieszaną z lekami dla Mi.
A my malujemy. Przedpokój już jest zielony, salon słonecznie żółty, ucho Sikacza jest zielone... :)
środa, 22 lipca 2009
małe Mi
Oczywiste jest to że koty muszą mieć imię. I pseudonim. Bo kto by uzywał imienia nadanego jeszcze przed poznaniem charakteru i zwyczajów kota? Idąc tym tropem Bianka została Rusią, Aman Sikaczem... a Puchacz dostał pseudnim Mi. Nie od małej Mi w muminkach, ale od sposobu w jaki miauczy. Maleństwo jeszcze nie potrafi miauknąć jak duzy kot i wychodzi mu własnie takie mi mi mi :)
To troszkę tak jak pisał Pratchett - kot wygląda na Winifredę a zostaje mianowany na " Aaaaachwynochastądtydraniu" :) (Polecam lekturę "kot w stanie czystym" a zwłaszcza fragment o futrzastym debiliźmie)
Socjalizacja i zapoznawanie przebiega powoli acz konsekwentnie. Sikacz akceptuje już Mi, nawet liże go po głowie ale mimo wszystko w zabawie pokazuje kto tu rządzi. Rusia.. Rusia jest wciąz lekko urażona natomiast na pewno mniej syczy, choć wciąż jej się to zdarza. Natomiast Mi kompletnie się nią nie przejmuje, wydaje się nie być zestresowany a raczej akceptujący sytuację że obecnie będzie najniżej w hierarchii. Za to jak urośnie... kto wie, wiele może się zmienić :)
To troszkę tak jak pisał Pratchett - kot wygląda na Winifredę a zostaje mianowany na " Aaaaachwynochastądtydraniu" :) (Polecam lekturę "kot w stanie czystym" a zwłaszcza fragment o futrzastym debiliźmie)
Socjalizacja i zapoznawanie przebiega powoli acz konsekwentnie. Sikacz akceptuje już Mi, nawet liże go po głowie ale mimo wszystko w zabawie pokazuje kto tu rządzi. Rusia.. Rusia jest wciąz lekko urażona natomiast na pewno mniej syczy, choć wciąż jej się to zdarza. Natomiast Mi kompletnie się nią nie przejmuje, wydaje się nie być zestresowany a raczej akceptujący sytuację że obecnie będzie najniżej w hierarchii. Za to jak urośnie... kto wie, wiele może się zmienić :)
piątek, 17 lipca 2009
Puchacz
Mamy nowego współlokatora... Puchacza.
Puchacz to małe, ok 2 miesięczne kocię, które wzięliśmy ze sklepu zoologicznego na podstawie umowy adopcyjnej z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami. Planowaliśmy adopcję kota ze schroniska, jak widać przyszło to wcześniej do nas :)
Obecnie Puchacz zwiedza mieszkanie, Sikacz go "oprowadza" chodząc za nim a Rusia siedzi na lodówce i obserwuje wszystko z góry, z pozycji urażonej damy.
A tak wygląda Puchacz :
Puchacz to małe, ok 2 miesięczne kocię, które wzięliśmy ze sklepu zoologicznego na podstawie umowy adopcyjnej z Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami. Planowaliśmy adopcję kota ze schroniska, jak widać przyszło to wcześniej do nas :)
Obecnie Puchacz zwiedza mieszkanie, Sikacz go "oprowadza" chodząc za nim a Rusia siedzi na lodówce i obserwuje wszystko z góry, z pozycji urażonej damy.
A tak wygląda Puchacz :
poniedziałek, 13 lipca 2009
środa, 8 lipca 2009
gdzie jest moje dwa tysiące
Kot mi się rano dławi kłakami. Opowiadam to na szkoleniu, na które się spóźniłam. Mówię że się wystraszyłam. Reakcja kolegi z teamu: "no tak, twoje dwa tysiące się dusi...". Bezcenne!
poniedziałek, 29 czerwca 2009
Rusia dzielna pomocnica
Okazuje się że koty, to oprócz miłych futerkowych przytulaków oraz rozrabiających bestii patrzących się na ludzi wzrokiem pt "No ale o co ci chodzi, przecież dom jeszcze stoi..." są też... pomocnikami domowymi. Od kilku tygodni musimy blokować w zlewie kuchennym gąbkę do mycia naczyń aby po przyjściu z pracy bądź też po wstaniu rano nie znaleźć jej na podłodze, najczęściej wyniesionej do przedpokoju. Oczywiście co jest przyczyną? Koty myją naczynia! Oraz ścierają plamki ze ścian które zrobiły odbijając się od niej w skoku. Ale jakiś czas temu gdy Pan Wilk zaczął robić sufit, Rusia dzielna pomocnica postanowiła pokazać Sikaczowi jak zachowuje się dobre kocie dziecko, i hop, po drabinie, następnie po nogawce spodni, koszulce aż na ramię... Jeszcze tylko packę w ząbki i robotnik idealny :) Muszę zrobić takie malutkie czapeczki z gazety. I pelerynki.
czwartek, 25 czerwca 2009
Przydomek!
Tak, mamy go :) ostatecznie dziś zobaczyliśmy się na liście przydomków na stronie Felis Polonii i jesteśmy hodowlą Azeroth*PL :)
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Wystawa w Ostródzie
Wróciliśmy! Dumne człowieki, zwierzęta... też powinny być jeśli zdają sobie tylko z tego sprawę.
Wyjechaliśmy w piątek, podróż dłużyła się niesamowicie, dobrnęliśmy ostatecznie na miejsce ok 23. Stwory wyspane po podróży ledwo coś zjadły, przysnęły chwilkę a o 4.15 stwierdziły że to idealna pora by rozpocząć swe harce. I zaczęło się. Gonitwy przez łóżko, podłogę, łazienkę, biurko, dosłownie każdy element wyposażenia hotelowego został dotknięty małymi kocimi łapkami. Wstaliśmy o 7... hm... właściwie należałoby powiedzieć "stoczyliśmy się z łóżka". Jedno z pierwszych zdań o poranku jakie wymieniłam z Panem Wilkiem brzmiało "jednak dobrze że w domu z nami nie śpią w jednym pokoju..." :)
Ale wystawa, wystawa... Kolejka do weta, chwila napięcia - bo za późno zrobiliśmy szczepienie na wściekliznę - więc czy nas przyjmą, przyjęli, super, idziemy do klatki. Wszędzie kocie piękności wszelakich maści, głównie Maine Coony, Norweskie Leśne, różne Brytyjczyki, odmiany Rexów (Devony, Cornishe), słodkie puchacze Ragdolle, no i oczywiście Rusięta - trzecia albo czwarta najliczniej reprezentowana kocia rasa spośród około 22 ras i ponad 250 kotów z całej wystawy.
Oto jest nasza klateczka, wyciągamy firanki, łał, koty będą jak książątka w karecie :) Stres wielki w nas i kotach, Stwory marudzą, płaczą, ostatecznie Rusia idzie to transporterka bo nie znosi za dobrze takiej ilości zwiedzających i kotów dookoła. Zwalamy to na zdenerwowanie (w końcu pierwszy raz) i marowanie (niestety, akurat podczas marowania była), staramy się kotu zapewnić jak najlepsze warunki. Czekamy, czekamy i jest! Grupa 3, klasa 11 kotki - nasze kategorie. Pani sędzina Thea Friskovec wybiera najpiękniejszą kotkę z młodzieży. Rusia dostaje notę Excellent, miejsce 2, oraz komentarz: "a princess!". Chyba za charakterek bo marudziła straszliwie ;) Syk, prychanie, pokazywanie pazurków, oj nie podobała jej się konkurencja...Za chwilę klasa 12 czyli kocie dzieciaczki, gdzie startował Sikacz. Ta sama sędzina ocenia młodego na Excellent 1, czyli najpiękniejszy koci chłopczyk, dodatkowo Best in Variety (wygrywa również jako najpiękniejsze kocie dziecko) a na koniec nominacja do Best In Show. Pani sędzina dodaje: "what a dummy face... because it's a boy! Sweet baby!" i orgoooooomne serducho na kartce z oceną :) My rośniemy z dumy że młody robi takie wrażenie, czekamy na BISa. W BISie niestety młody odpada niemniej i tak dostaje wciąż jeden głos od tej sędziny. Dumna w nas wielka :)
Następnego dnia sędziowała w naszych kategoriach Eva Wieland Schilla, oceny były prawie identyczna - Rusia EX2, Sikacz EX 1 i BIV, niestety już bez nominacji do BIS.
Wielkie zadowolenie w nas z osiągnięć Stworów, zwłaszcza jak na pierwszą wystawę.
Do obejrzenia fot zapraszamy do galerii na stronie hodowli.
Na zdjęciu: Sikacz "uwodzi wzrokiem" panią sędzinę Theę Friskovec:
Wyjechaliśmy w piątek, podróż dłużyła się niesamowicie, dobrnęliśmy ostatecznie na miejsce ok 23. Stwory wyspane po podróży ledwo coś zjadły, przysnęły chwilkę a o 4.15 stwierdziły że to idealna pora by rozpocząć swe harce. I zaczęło się. Gonitwy przez łóżko, podłogę, łazienkę, biurko, dosłownie każdy element wyposażenia hotelowego został dotknięty małymi kocimi łapkami. Wstaliśmy o 7... hm... właściwie należałoby powiedzieć "stoczyliśmy się z łóżka". Jedno z pierwszych zdań o poranku jakie wymieniłam z Panem Wilkiem brzmiało "jednak dobrze że w domu z nami nie śpią w jednym pokoju..." :)
Ale wystawa, wystawa... Kolejka do weta, chwila napięcia - bo za późno zrobiliśmy szczepienie na wściekliznę - więc czy nas przyjmą, przyjęli, super, idziemy do klatki. Wszędzie kocie piękności wszelakich maści, głównie Maine Coony, Norweskie Leśne, różne Brytyjczyki, odmiany Rexów (Devony, Cornishe), słodkie puchacze Ragdolle, no i oczywiście Rusięta - trzecia albo czwarta najliczniej reprezentowana kocia rasa spośród około 22 ras i ponad 250 kotów z całej wystawy.
Oto jest nasza klateczka, wyciągamy firanki, łał, koty będą jak książątka w karecie :) Stres wielki w nas i kotach, Stwory marudzą, płaczą, ostatecznie Rusia idzie to transporterka bo nie znosi za dobrze takiej ilości zwiedzających i kotów dookoła. Zwalamy to na zdenerwowanie (w końcu pierwszy raz) i marowanie (niestety, akurat podczas marowania była), staramy się kotu zapewnić jak najlepsze warunki. Czekamy, czekamy i jest! Grupa 3, klasa 11 kotki - nasze kategorie. Pani sędzina Thea Friskovec wybiera najpiękniejszą kotkę z młodzieży. Rusia dostaje notę Excellent, miejsce 2, oraz komentarz: "a princess!". Chyba za charakterek bo marudziła straszliwie ;) Syk, prychanie, pokazywanie pazurków, oj nie podobała jej się konkurencja...Za chwilę klasa 12 czyli kocie dzieciaczki, gdzie startował Sikacz. Ta sama sędzina ocenia młodego na Excellent 1, czyli najpiękniejszy koci chłopczyk, dodatkowo Best in Variety (wygrywa również jako najpiękniejsze kocie dziecko) a na koniec nominacja do Best In Show. Pani sędzina dodaje: "what a dummy face... because it's a boy! Sweet baby!" i orgoooooomne serducho na kartce z oceną :) My rośniemy z dumy że młody robi takie wrażenie, czekamy na BISa. W BISie niestety młody odpada niemniej i tak dostaje wciąż jeden głos od tej sędziny. Dumna w nas wielka :)
Następnego dnia sędziowała w naszych kategoriach Eva Wieland Schilla, oceny były prawie identyczna - Rusia EX2, Sikacz EX 1 i BIV, niestety już bez nominacji do BIS.
Wielkie zadowolenie w nas z osiągnięć Stworów, zwłaszcza jak na pierwszą wystawę.
Do obejrzenia fot zapraszamy do galerii na stronie hodowli.
Na zdjęciu: Sikacz "uwodzi wzrokiem" panią sędzinę Theę Friskovec:
wtorek, 16 czerwca 2009
poweekendowo - przedwystawowo
Po długim weekendzie człowieki rozmemłane strasznie, ruski zdziwione: "co wam się stało że do pracy nie chodzicie?". W domyśle - rozrabiać nie można. Ale jak się okazuje, można. W nocy, jak czlowieki śpią :)
Z naszej strony miała byc tez wielka niespodziewajka dla rusiat, a jakze, kąpiel przed wystawa z racji wytarzania sie w pyle i kurzu remontowym ale odeszliśmy od tego pomysłu z racji iż mokry rusek TYM BARDZIEJ się wytarza w pyle i kurzu... I cale mycie na nic.
A na koniec, tak na luzie, jedna z ostatnich fot pt "Ja tez kiedyś będę duży"
Z naszej strony miała byc tez wielka niespodziewajka dla rusiat, a jakze, kąpiel przed wystawa z racji wytarzania sie w pyle i kurzu remontowym ale odeszliśmy od tego pomysłu z racji iż mokry rusek TYM BARDZIEJ się wytarza w pyle i kurzu... I cale mycie na nic.
A na koniec, tak na luzie, jedna z ostatnich fot pt "Ja tez kiedyś będę duży"
środa, 10 czerwca 2009
Animal Planet bez telewizora
Gdzieś wyczytałam wczoraj, zdaje sie że na forum miau.pl, argument przemawiający za kupnem / wzięciem drugiego kota, jak ma się już jednego: bo to lepsze niż telewizja.
Ja codziennie robię Rusiętom Animal Planet odsłaniając rolety, tak żeby mogły sobie pooglądać naturę w postaci jaskółek usiłujących uwić sobie gniazdo u nas. Koty dzielnie się starają, groźne miny robią, a jaskółki oczywiście... czekają aż Stwory znikną z pola widzenia i robią swoje :)
A my także mamy niezłe Animal Planet oglądając wszelkie harce naszej gromady. Zwłaszcza odkąd Rusia nie maruje już i łaskawie chce się poganiać z Sikaczątkiem.
Aha, a tak wygląda łapanie owadów na szybie... a może ogonów? :D
Ja codziennie robię Rusiętom Animal Planet odsłaniając rolety, tak żeby mogły sobie pooglądać naturę w postaci jaskółek usiłujących uwić sobie gniazdo u nas. Koty dzielnie się starają, groźne miny robią, a jaskółki oczywiście... czekają aż Stwory znikną z pola widzenia i robią swoje :)
A my także mamy niezłe Animal Planet oglądając wszelkie harce naszej gromady. Zwłaszcza odkąd Rusia nie maruje już i łaskawie chce się poganiać z Sikaczątkiem.
Aha, a tak wygląda łapanie owadów na szybie... a może ogonów? :D
wtorek, 9 czerwca 2009
Ciocia Wróżka
No to nam Ciocia Jaga wywróżyła... kłopoty z nitką wychodzącą z Sikacza.
A na poważnie to wyjaśniła się (jak sądzę) sprawa kłopotów z Młodym. Wczoraj wykupczył nitkę no i jak później doczytałam to miał wielkie szczęście że zechciała wyjść. Tego typu sprawy są dużym zagrożeniem dla zdrowia a nawet życia kotów. Na szczęście Sikaczowi nic się nie stało. Pewnie jego kłopoty z "cofkami" były własnie tym spowodowane.
A dziś w ogóle to pełnia szczęścia z naszej, "rodzicielskiej" strony :) Rusia skończyła marowanie i bawi się z Sikaczkiem w gonitwy dookoła mieszkania. Natomiast jakbyśmy zatęsknili, możemy być pewni że najwcześniej za tydzień, no może za dwa, znów nam pomaruje :)
A na poważnie to wyjaśniła się (jak sądzę) sprawa kłopotów z Młodym. Wczoraj wykupczył nitkę no i jak później doczytałam to miał wielkie szczęście że zechciała wyjść. Tego typu sprawy są dużym zagrożeniem dla zdrowia a nawet życia kotów. Na szczęście Sikaczowi nic się nie stało. Pewnie jego kłopoty z "cofkami" były własnie tym spowodowane.
A dziś w ogóle to pełnia szczęścia z naszej, "rodzicielskiej" strony :) Rusia skończyła marowanie i bawi się z Sikaczkiem w gonitwy dookoła mieszkania. Natomiast jakbyśmy zatęsknili, możemy być pewni że najwcześniej za tydzień, no może za dwa, znów nam pomaruje :)
sobota, 6 czerwca 2009
Zdobyć przyjaźń kota...
"Zdobyć przyjaźń kota nie jest rzeczą łatwą. Nie lokuje on swych uczuć nierozważnie: może zostać Waszym przyjacielem, jeśli jesteście tego godni, ale nigdy waszym niewolnikiem."
Sikaczątko właśnie tuli sie do mnie przez kołdrę i bosko mruczy. Chyba zdobyłam kocią przyjaźń.
Sikaczątko właśnie tuli sie do mnie przez kołdrę i bosko mruczy. Chyba zdobyłam kocią przyjaźń.
piątek, 5 czerwca 2009
Człowieki złe!
- bo marowanie, podlewanie sikiem prostym acz strzykającym obficie
- bo vomiting na pysio Sikacza się ciśnie .... dziś na szczęście nie, odpukać, jeszcze niecałe 2 godziny do końca dnia
- bo zimno... a przecież nie zima
- bo zimno w Kota Malutkiego vel Kocią Mamę vel Panią Kot-Wilk
- bo szkolenie z Le Żawy takie sobie
- bo imieniny są 4 dni po urodzinach
- bo bo bo... bo oni to w ogóle źle zorganizowali, pogoda jest nie taka i no dzięęęęęękiiiiiii
O kotach dziś nie będzie bo są wściekłe, cóż mogę więcej dodać, marowanie w toku.
nie... człowieki nie złe... człowieki wkurwione
czwartek, 4 czerwca 2009
Sikacz 2 czyli zamiana ról
Marowanie na całego! Rusieńka nasza kochana "podlewa" nam mieszkanie. Skutek uboczny marowania. Chociaż z dwojga złego chyba lepsze to niż panienka pies w domu. Ostatecznie nie brudzi aż tak strasznie. Ale przejęła rolę Sikacza ;)
Za to Sikacz - ten oryginalny - ostatnio ma problemy z żołądkiem. Albo z całym sobą. Je świrus ile wejdzie mu do brzuchola a w parę minut później oddaje co spożył. Górą. Ja już w stresie, że może chory, że może coś połknął, że może wirus jakiś a temu młodemu po prostu coś odbija. Pani weterynarz stwierdziła że jest absolutnie zdrowy ale poświrowany lekko, i zjada na wszelki wypadek więcej, żeby Rusia mu nie zjadła. I takie są skutki.
Właśnie wyjęłam mu koniec zasłony z pysia - żuł nitkę...
Za to Sikacz - ten oryginalny - ostatnio ma problemy z żołądkiem. Albo z całym sobą. Je świrus ile wejdzie mu do brzuchola a w parę minut później oddaje co spożył. Górą. Ja już w stresie, że może chory, że może coś połknął, że może wirus jakiś a temu młodemu po prostu coś odbija. Pani weterynarz stwierdziła że jest absolutnie zdrowy ale poświrowany lekko, i zjada na wszelki wypadek więcej, żeby Rusia mu nie zjadła. I takie są skutki.
Właśnie wyjęłam mu koniec zasłony z pysia - żuł nitkę...
wtorek, 2 czerwca 2009
Urodziny Kociej Mamy
Zwierzęta powitały mnie miauczeniem. Mam cichą nadzieję że choć dziś nie oznaczało to "jeeeeeeeeeeeeeść, jeeeeeeeeeeeeeeść" ale "wszystkiego najlepszego kocia mamo!".... Niestety, po napełnieniu misek okazało się że to one są centrum uwagi. Plus pudełko o które ociera się Rusia, marowanie (nowy czasownik od "ma ruję") miesza jej porządnie w głowie. No bo kto to widział, podrywać kartonowe pudełko? :D
Za to Pan Wilk wyściskał mnie i wybuziakował. Mój Kochany :D :*
A po pracy - Rusia maruje na całego, ale nic z tego jej marowania nie wynika. Jedynie miau i miau. Tłumaczę więc panience że to że jej się chce to nie oznacza że cały świat ma o tym wiedzieć i że bardzo nieprzystojne to zachowanie ogłaszać wszem i wobec iż ochotna wielce jest. Natomiast panna Rusia wydaje się ignorować me tłumaczenia. Na szczęście Sikaczek wciąż nie rozważa jej marowania w kategoriach damsko męskich... Jednakże profilaktycznie - biedaczek! - już w lipcu pójdzie pod nóż.
Za to Pan Wilk wyściskał mnie i wybuziakował. Mój Kochany :D :*
A po pracy - Rusia maruje na całego, ale nic z tego jej marowania nie wynika. Jedynie miau i miau. Tłumaczę więc panience że to że jej się chce to nie oznacza że cały świat ma o tym wiedzieć i że bardzo nieprzystojne to zachowanie ogłaszać wszem i wobec iż ochotna wielce jest. Natomiast panna Rusia wydaje się ignorować me tłumaczenia. Na szczęście Sikaczek wciąż nie rozważa jej marowania w kategoriach damsko męskich... Jednakże profilaktycznie - biedaczek! - już w lipcu pójdzie pod nóż.
poniedziałek, 1 czerwca 2009
Dzień Dziecka
Dzień Dziecka
Kociego także, a c
zemu nie. W końcu nawet na wystawie zostały sklasyfikowane jako młodzież ;)
Kocie dzieci napasione zostały smakołykami kocimi, nowym przysmakiem do szamania a także uraczone ślicznym białym legowiskiem - hamakiem do zawieszenia na kaloryfer. I ciągle zastanawiam się, co mnie podkusiło by kupić właśnie białe. Lubię prać? Nieeee....
Ale Rusia dziś zrobiła dobre wrażenie - skok na listonosza. Próbowałam to sobie wyobrazić w kategoriach psa obronnego, strzegącego drzwi. Rusia wypada stanowczo bardziej interesująco :) Oprócz tego maruje, czyli ma ruję... Być może próbowała po prostu poderwać listonosza :D
A ludzkiego dziecka ... No cóż, sami się rozpieszczamy oraz przy pomocy Rodziców którzy byli wczoraj i przywieźli nam słodkości. Jak to było w pewnej książce: "ja mam tam w środku wciąż 17 lat tylko mi się tak ten kostium śmiesznie marszczy pod oczami". Na szczęście urodziny dopiero jutro.
Kociego także, a c
zemu nie. W końcu nawet na wystawie zostały sklasyfikowane jako młodzież ;)Kocie dzieci napasione zostały smakołykami kocimi, nowym przysmakiem do szamania a także uraczone ślicznym białym legowiskiem - hamakiem do zawieszenia na kaloryfer. I ciągle zastanawiam się, co mnie podkusiło by kupić właśnie białe. Lubię prać? Nieeee....
Ale Rusia dziś zrobiła dobre wrażenie - skok na listonosza. Próbowałam to sobie wyobrazić w kategoriach psa obronnego, strzegącego drzwi. Rusia wypada stanowczo bardziej interesująco :) Oprócz tego maruje, czyli ma ruję... Być może próbowała po prostu poderwać listonosza :D
A ludzkiego dziecka ... No cóż, sami się rozpieszczamy oraz przy pomocy Rodziców którzy byli wczoraj i przywieźli nam słodkości. Jak to było w pewnej książce: "ja mam tam w środku wciąż 17 lat tylko mi się tak ten kostium śmiesznie marszczy pod oczami". Na szczęście urodziny dopiero jutro.
niedziela, 31 maja 2009
Witamy
Dzieńdobry.
Na początek zacytuję Kubę Wojewódzkiego z jego porannej audycji w pewnym radiu, zwanej Poranny WF: "SZOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOK". Rusia złapała swoją pierwszą muchę! Jako dumna "kocia mama" nie omieszkałam pochwalić stwora. Siedliśmy więc sobie z Panem Wilkiem na sofie i obserwujemy jak Rusia walczy. Hm.. walczy... Wypluła muchę na podłogę, pacnęła łapą i zjadła. Sikacz zaniemówił. Spokojnie mały, jeszcze wiele much przed tobą.
Na środek za to przedstawię kocią ferajnę. Oto Bianca, zwana przez nas Rusią lub Ciocią Rusią.
Rusieńka, choć ma dopiero 8 miesięcy, udaje wielce poważną Kocią Damę, której absolutnie nie w głowie zabawy i psoty, ale zrobiło jej się tak dopiero gdy przyb
ył do nas Sikaczek.
Oto Aman, zwany z powodu niechlubnej wpadki na pościeli, Sikaczem.
Urokliwe 5cio miesięczne kocię o niezwykle ostrych zębach, pazurach i wielkiej chęci do bawienia się wszystkim co wpadnie w łapy. Gryyyyyyyzieeee!
I żyjemy tak sobie wspólnie, z Rusią od stycznia, a we czwórkę od kwietnia tego roku.
Przed nami pierwsza wystawa, już niedługo bo 20-21 czerwca, w Ostródzie.
A na koniec wrzucę, na próbę, pierwszy improwizowany filmik z udziałem naszych "gwiazd":
Na początek zacytuję Kubę Wojewódzkiego z jego porannej audycji w pewnym radiu, zwanej Poranny WF: "SZOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOK". Rusia złapała swoją pierwszą muchę! Jako dumna "kocia mama" nie omieszkałam pochwalić stwora. Siedliśmy więc sobie z Panem Wilkiem na sofie i obserwujemy jak Rusia walczy. Hm.. walczy... Wypluła muchę na podłogę, pacnęła łapą i zjadła. Sikacz zaniemówił. Spokojnie mały, jeszcze wiele much przed tobą.
Na środek za to przedstawię kocią ferajnę. Oto Bianca, zwana przez nas Rusią lub Ciocią Rusią.

Rusieńka, choć ma dopiero 8 miesięcy, udaje wielce poważną Kocią Damę, której absolutnie nie w głowie zabawy i psoty, ale zrobiło jej się tak dopiero gdy przyb
ył do nas Sikaczek.Oto Aman, zwany z powodu niechlubnej wpadki na pościeli, Sikaczem.
Urokliwe 5cio miesięczne kocię o niezwykle ostrych zębach, pazurach i wielkiej chęci do bawienia się wszystkim co wpadnie w łapy. Gryyyyyyyzieeee!
I żyjemy tak sobie wspólnie, z Rusią od stycznia, a we czwórkę od kwietnia tego roku.
Przed nami pierwsza wystawa, już niedługo bo 20-21 czerwca, w Ostródzie.
A na koniec wrzucę, na próbę, pierwszy improwizowany filmik z udziałem naszych "gwiazd":
Subskrybuj:
Posty (Atom)



