poniedziałek, 29 czerwca 2009

Rusia dzielna pomocnica

Okazuje się że koty, to oprócz miłych futerkowych przytulaków oraz rozrabiających bestii patrzących się na ludzi wzrokiem pt "No ale o co ci chodzi, przecież dom jeszcze stoi..." są też... pomocnikami domowymi. Od kilku tygodni musimy blokować w zlewie kuchennym gąbkę do mycia naczyń aby po przyjściu z pracy bądź też po wstaniu rano nie znaleźć jej na podłodze, najczęściej wyniesionej do przedpokoju. Oczywiście co jest przyczyną? Koty myją naczynia! Oraz ścierają plamki ze ścian które zrobiły odbijając się od niej w skoku. Ale jakiś czas temu gdy Pan Wilk zaczął robić sufit, Rusia dzielna pomocnica postanowiła pokazać Sikaczowi jak zachowuje się dobre kocie dziecko, i hop, po drabinie, następnie po nogawce spodni, koszulce aż na ramię... Jeszcze tylko packę w ząbki i robotnik idealny :) Muszę zrobić takie malutkie czapeczki z gazety. I pelerynki.

czwartek, 25 czerwca 2009

Przydomek!

Tak, mamy go :) ostatecznie dziś zobaczyliśmy się na liście przydomków na stronie Felis Polonii i jesteśmy hodowlą Azeroth*PL :)

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Wystawa w Ostródzie

Wróciliśmy! Dumne człowieki, zwierzęta... też powinny być jeśli zdają sobie tylko z tego sprawę.
Wyjechaliśmy w piątek, podróż dłużyła się niesamowicie, dobrnęliśmy ostatecznie na miejsce ok 23. Stwory wyspane po podróży ledwo coś zjadły, przysnęły chwilkę a o 4.15 stwierdziły że to idealna pora by rozpocząć swe harce. I zaczęło się. Gonitwy przez łóżko, podłogę, łazienkę, biurko, dosłownie każdy element wyposażenia hotelowego został dotknięty małymi kocimi łapkami. Wstaliśmy o 7... hm... właściwie należałoby powiedzieć "stoczyliśmy się z łóżka". Jedno z pierwszych zdań o poranku jakie wymieniłam z Panem Wilkiem brzmiało "jednak dobrze że w domu z nami nie śpią w jednym pokoju..." :)
Ale wystawa, wystawa... Kolejka do weta, chwila napięcia - bo za późno zrobiliśmy szczepienie na wściekliznę - więc czy nas przyjmą, przyjęli, super, idziemy do klatki. Wszędzie kocie piękności wszelakich maści, głównie Maine Coony, Norweskie Leśne, różne Brytyjczyki, odmiany Rexów (Devony, Cornishe), słodkie puchacze Ragdolle, no i oczywiście Rusięta - trzecia albo czwarta najliczniej reprezentowana kocia rasa spośród około 22 ras i ponad 250 kotów z całej wystawy.
Oto jest nasza klateczka, wyciągamy firanki, łał, koty będą jak książątka w karecie :) Stres wielki w nas i kotach, Stwory marudzą, płaczą, ostatecznie Rusia idzie to transporterka bo nie znosi za dobrze takiej ilości zwiedzających i kotów dookoła. Zwalamy to na zdenerwowanie (w końcu pierwszy raz) i marowanie (niestety, akurat podczas marowania była), staramy się kotu zapewnić jak najlepsze warunki. Czekamy, czekamy i jest! Grupa 3, klasa 11 kotki - nasze kategorie. Pani sędzina Thea Friskovec wybiera najpiękniejszą kotkę z młodzieży. Rusia dostaje notę Excellent, miejsce 2, oraz komentarz: "a princess!". Chyba za charakterek bo marudziła straszliwie ;) Syk, prychanie, pokazywanie pazurków, oj nie podobała jej się konkurencja...Za chwilę klasa 12 czyli kocie dzieciaczki, gdzie startował Sikacz. Ta sama sędzina ocenia młodego na Excellent 1, czyli najpiękniejszy koci chłopczyk, dodatkowo Best in Variety (wygrywa również jako najpiękniejsze kocie dziecko) a na koniec nominacja do Best In Show. Pani sędzina dodaje: "what a dummy face... because it's a boy! Sweet baby!" i orgoooooomne serducho na kartce z oceną :) My rośniemy z dumy że młody robi takie wrażenie, czekamy na BISa. W BISie niestety młody odpada niemniej i tak dostaje wciąż jeden głos od tej sędziny. Dumna w nas wielka :)
Następnego dnia sędziowała w naszych kategoriach Eva Wieland Schilla, oceny były prawie identyczna - Rusia EX2, Sikacz EX 1 i BIV, niestety już bez nominacji do BIS.
Wielkie zadowolenie w nas z osiągnięć Stworów, zwłaszcza jak na pierwszą wystawę.
Do obejrzenia fot zapraszamy do galerii na stronie hodowli.

Na zdjęciu: Sikacz "uwodzi wzrokiem" panią sędzinę Theę Friskovec:

wtorek, 16 czerwca 2009

poweekendowo - przedwystawowo

Po długim weekendzie człowieki rozmemłane strasznie, ruski zdziwione: "co wam się stało że do pracy nie chodzicie?". W domyśle - rozrabiać nie można. Ale jak się okazuje, można. W nocy, jak czlowieki śpią :)
Z naszej strony miała byc tez wielka niespodziewajka dla rusiat, a jakze, kąpiel przed wystawa z racji wytarzania sie w pyle i kurzu remontowym ale odeszliśmy od tego pomysłu z racji iż mokry rusek TYM BARDZIEJ się wytarza w pyle i kurzu... I cale mycie na nic.

A na koniec, tak na luzie, jedna z ostatnich fot pt "Ja tez kiedyś będę duży"

środa, 10 czerwca 2009

Animal Planet bez telewizora

Gdzieś wyczytałam wczoraj, zdaje sie że na forum miau.pl, argument przemawiający za kupnem / wzięciem drugiego kota, jak ma się już jednego: bo to lepsze niż telewizja.

Ja codziennie robię Rusiętom Animal Planet odsłaniając rolety, tak żeby mogły sobie pooglądać naturę w postaci jaskółek usiłujących uwić sobie gniazdo u nas. Koty dzielnie się starają, groźne miny robią, a jaskółki oczywiście... czekają aż Stwory znikną z pola widzenia i robią swoje :)

A my także mamy niezłe Animal Planet oglądając wszelkie harce naszej gromady. Zwłaszcza odkąd Rusia nie maruje już i łaskawie chce się poganiać z Sikaczątkiem.

Aha, a tak wygląda łapanie owadów na szybie... a może ogonów? :D

wtorek, 9 czerwca 2009

Ciocia Wróżka

No to nam Ciocia Jaga wywróżyła... kłopoty z nitką wychodzącą z Sikacza.
A na poważnie to wyjaśniła się (jak sądzę) sprawa kłopotów z Młodym. Wczoraj wykupczył nitkę no i jak później doczytałam to miał wielkie szczęście że zechciała wyjść. Tego typu sprawy są dużym zagrożeniem dla zdrowia a nawet życia kotów. Na szczęście Sikaczowi nic się nie stało. Pewnie jego kłopoty z "cofkami" były własnie tym spowodowane.

A dziś w ogóle to pełnia szczęścia z naszej, "rodzicielskiej" strony :) Rusia skończyła marowanie i bawi się z Sikaczkiem w gonitwy dookoła mieszkania. Natomiast jakbyśmy zatęsknili, możemy być pewni że najwcześniej za tydzień, no może za dwa, znów nam pomaruje :)

sobota, 6 czerwca 2009

Zdobyć przyjaźń kota...

"Zdobyć przyjaźń kota nie jest rzeczą łatwą. Nie lokuje on swych uczuć nierozważnie: może zostać Waszym przyjacielem, jeśli jesteście tego godni, ale nigdy waszym niewolnikiem."

Sikaczątko właśnie tuli sie do mnie przez kołdrę i bosko mruczy. Chyba zdobyłam kocią przyjaźń.

piątek, 5 czerwca 2009

Człowieki złe!

  • bo marowanie, podlewanie sikiem prostym acz strzykającym obficie
  • bo vomiting na pysio Sikacza się ciśnie .... dziś na szczęście nie, odpukać, jeszcze niecałe 2 godziny do końca dnia
  • bo zimno... a przecież nie zima
  • bo zimno w Kota Malutkiego vel Kocią Mamę vel Panią Kot-Wilk
  • bo szkolenie z Le Żawy takie sobie
  • bo imieniny są 4 dni po urodzinach
  • bo bo bo... bo oni to w ogóle źle zorganizowali, pogoda jest nie taka i no dzięęęęęękiiiiiii
właśnie tak!

O kotach dziś nie będzie bo są wściekłe, cóż mogę więcej dodać, marowanie w toku.

nie... człowieki nie złe... człowieki wkurwione

czwartek, 4 czerwca 2009

Sikacz 2 czyli zamiana ról

Marowanie na całego! Rusieńka nasza kochana "podlewa" nam mieszkanie. Skutek uboczny marowania. Chociaż z dwojga złego chyba lepsze to niż panienka pies w domu. Ostatecznie nie brudzi aż tak strasznie. Ale przejęła rolę Sikacza ;)

Za to Sikacz - ten oryginalny - ostatnio ma problemy z żołądkiem. Albo z całym sobą. Je świrus ile wejdzie mu do brzuchola a w parę minut później oddaje co spożył. Górą. Ja już w stresie, że może chory, że może coś połknął, że może wirus jakiś a temu młodemu po prostu coś odbija. Pani weterynarz stwierdziła że jest absolutnie zdrowy ale poświrowany lekko, i zjada na wszelki wypadek więcej, żeby Rusia mu nie zjadła. I takie są skutki.
Właśnie wyjęłam mu koniec zasłony z pysia - żuł nitkę...

wtorek, 2 czerwca 2009

Urodziny Kociej Mamy

Zwierzęta powitały mnie miauczeniem. Mam cichą nadzieję że choć dziś nie oznaczało to "jeeeeeeeeeeeeeść, jeeeeeeeeeeeeeeść" ale "wszystkiego najlepszego kocia mamo!".... Niestety, po napełnieniu misek okazało się że to one są centrum uwagi. Plus pudełko o które ociera się Rusia, marowanie (nowy czasownik od "ma ruję") miesza jej porządnie w głowie. No bo kto to widział, podrywać kartonowe pudełko? :D

Za to Pan Wilk wyściskał mnie i wybuziakował. Mój Kochany :D :*

A po pracy - Rusia maruje na całego, ale nic z tego jej marowania nie wynika. Jedynie miau i miau. Tłumaczę więc panience że to że jej się chce to nie oznacza że cały świat ma o tym wiedzieć i że bardzo nieprzystojne to zachowanie ogłaszać wszem i wobec iż ochotna wielce jest. Natomiast panna Rusia wydaje się ignorować me tłumaczenia. Na szczęście Sikaczek wciąż nie rozważa jej marowania w kategoriach damsko męskich... Jednakże profilaktycznie - biedaczek! - już w lipcu pójdzie pod nóż.

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Dzień Dziecka

Dzień Dziecka

Kociego także, a czemu nie. W końcu nawet na wystawie zostały sklasyfikowane jako młodzież ;)

Kocie dzieci napasione zostały smakołykami kocimi, nowym przysmakiem do szamania a także uraczone ślicznym białym legowiskiem - hamakiem do zawieszenia na kaloryfer. I ciągle zastanawiam się, co mnie podkusiło by kupić właśnie białe. Lubię prać? Nieeee....
Ale Rusia dziś zrobiła dobre wrażenie - skok na listonosza. Próbowałam to sobie wyobrazić w kategoriach psa obronnego, strzegącego drzwi. Rusia wypada stanowczo bardziej interesująco :) Oprócz tego maruje, czyli ma ruję... Być może próbowała po prostu poderwać listonosza :D

A ludzkiego dziecka ... No cóż, sami się rozpieszczamy oraz przy pomocy Rodziców którzy byli wczoraj i przywieźli nam słodkości. Jak to było w pewnej książce: "ja mam tam w środku wciąż 17 lat tylko mi się tak ten kostium śmiesznie marszczy pod oczami". Na szczęście urodziny dopiero jutro.